- Ok. Myślę, że zdążysz jeszcze kupić bilety. Zarezerwujemy? - Nachylił się nade mną. Uniosłam brew, zdziwiona jego gestem. Czy nie mógł normalnie wstać? Bezsilnie pomachałam głową i podniosłam się."
Chłopak otworzył przede mną drzwi do swojego apartamentu. Droga z plaży do tego miejsca nie była krótka, także zdążyliśmy się trochę poznać. Chłopak wszedł za mną do pomieszczenia i poprosił, abym usiadła na miękkiej, beżowej kanapie, do której dosunięty był metalowy stolik, na którym leżał laptop. Po zamknięciu drzwi usiadł koło mnie i wziął urządzenie na kolana. Szybko wszedł na stronę linii lotniczych i zarezerwował bilet.
- Gotowe. - Zamknął laptopa i odłożył go z powrotem na stolik.
- Teraz mamy czas dla siebie. - dodał klepiąc się w kolana otwartymi dłońmi i posyłając w moją stronę pogodny uśmiech. Uniosłam brew, odwzajemniając gest chłopaka. Podniosłam się z mebla, przeciągając się, stając na palcach, zaciskając pięści.
- To co robimy? - mruknęłam ucieszona jego propozycją. Co prawda nie była ona jasna i konkretna, jednak wiedziałam, że w głowie chłopaka już kłębią się ciekawe pomysły.
- Możemy... - Wstał i za pomocą dwóch miękkich, spokojnych kroków znalazł się przy mnie. - iść na plaże. - skończył.
- Tak, to świetny pomysł. - burknęłam poirytowana. Przecież przed chwilą wróciliśmy z tego miejsca.
- A masz lepszy? - spytał, uśmiechając się z wyższością i opadając na duży, obity beżowym zamszem fotel.
- Nie. - ucięłam stojąc nad nim. Przewróciłam oczyma, wodząc wzrokiem po kuchni w poszukiwaniu butelki wody. Cmoknęłam zadowolona z siebie, kiedy odnalazłam ją. Nie pytając nikogo o pozwolenie podeszłam do blatu i wzięłam plastikowe opakowanie, prawą ręką przykładając je sobie do ust.
- Może chciała byś się przebrać? - Jaś uniósł głowę wcześniej spuszczoną, aby mógł wygodnie spoglądać na ekran swojego telefonu. Oczywiście, że chciała bym się przebrać. Uczucie spoconych po całym dniu ubrań opinających moją skórę od dłuższego czasu zdecydowanie nie należało do najprzyjemniejszych. Ale skąd on miał damskie ubrania u siebie?
- Tak. - Kiwnęłam głową lekko zmieszana całą sytuacją, jednak Janek najwidoczniej nie wyczytał nic z mojego wyrazu twarzy i poszedł do swojej sypialni, jak gdyby każdy facet zabierał ze sobą na wakacje drugą walizkę pełną damskich ciuchów. Po chwili wyszedł z pokoju, w ręku niosąc białą bluzkę z czarnym nadrukiem "Ok, but first coffee" oraz szorty w czarno-białe paski.
- Proszę. - podszedł do mnie uśmiechnięty, wręczając mi tekstylia i ruchem ręki wskazując na łazienkę, w której miałam się przebrać. Po niestarannym kiwnięciu głową udałam się do wymienionego wcześniej pomieszczenia. Przy zrzucaniu z siebie ubrań w mojej głowie zaczęły kłębić się niepotrzebne myśli. Przecież fakt, że chłopak miał pod ręką dziewczęce ubrania nie jest niczym dziwnym, tak? Nad czym ja się zastanawiam...Pedofil? A może przyjechał tylko na dziwki, za przeproszeniem?
- Berenika! - usłyszałam donośny, dźwięczny krzyk dochodzący z salonu, na wskroś przeszywający moje ciało. Nadal w samej bieliźnie szybko zaczęłam zakładać na siebie wręczone przez chłopaka ciuchy i pośpiesznie wyszłam z łazienki. Sprężystym krokiem znalazłam się przy drzwiach, celnie wymijając chłopaka. Otworzyłam je przed sobą, stanęłam na korytarzu. Jaś zakluczył drzwi i beznamiętnie spojrzał w moją stronę, uśmiechając się w taki sam sposób. Mimo wszystko jednak wyciągnął rękę, znacząc nią drogę prowadzącą do windy. Nie zaszczycając go spojrzeniem, ruszyłam w jej stronę. Nacisnęłam przycisk, stając na przeciwko metalowych, zatrzaśniętych drzwi, opierając obie ręce na kolcach biodrowych. Przeniosłam ciężar ciała na prawą nogę, znudzona czekając na maszynę. Chłopak stanął koło mnie, a na jego usta wpełzł uśmiech. Nie mogłam jednoznacznie stwierdzić, czy był on prawdziwy.
Szli dość długo, dziewczyna zdawała się być coraz bardziej zmęczona, chłopak jednak, zaparcie dążył w stronę plaży.
- Daleko jeszcze? - zapytała, naciągając szelki plecaka jeszcze mocnej. Powłóczyła nogami, niemrawo stąpając kilka metrów za nim.
- Nie marudź. - odpowiedział dziarsko - Już niedaleko. - po kilku minutach wleczenia się, skręcili w nierówną, udeptaną dróżkę spinającą plaże z drogą asfaltową, prowadzącą na wskroś przez sosnowy zagajnik. Kiedy dziewczyna usłyszała fale rozbijające się o skały pełniące role falochronu, jej oczy rozbłysły. Gwałtownie przyśpieszyła kroku, zgrabnie wymijając chłopaka, którego twarz przybrała zdziwiony wyraz. Z niepohamowanej radości wbiegła na plażę. Pustą, naturalną, aczkolwiek składającą się z mniejszych lub większych głazów plażę. Upatrzyła sobie większy kamień, w kilka drobnych, delikatnych, pełnych gracji skoków była przy nim. Zrzuciła z siebie od dawna ciążący plecak, zdjęła szorty oraz bluzkę odsłaniając piękne, aczkolwiek chude ciało. Nie czekając na będącego zaraz za nią chłopaka, będącego już bez koszulki, stojącego na kamieniu, na którym przed chwilą spoczywały jej stopy, lgnęła do wody, niczym komar, wychylając się ostrożnie, aby nie spaść między zdradliwe skały. Chłopak jednak dogonił ją. Znał tę plażę, mógł pozwolić sobie na znacznie szybszy chód. Wymijając dziewczynę, musnął jej biodra, chcąc zwrócić na siebie uwagę. Udało mu się, jednak kiedy ona obróciła się na jednej stopie, on już był w wodzie.
- Ty wredny. - jęknęła, uśmiechając się szyderczo. Z daleka widziała, że zejście nie jest łagodne, a chłopak, mimo iż był wysoki, już po wykonaniu kilku kroków nie mógł czuć gruntu pod stopami. Skoczyć?
- Skakałeś już kiedyś? - zapytała unosząc brwi, marszcząc czoło. Chłopak kiwnął twierdząco głową po czym wyszedł z wody.
- Z tamtego klifu, widzisz? - rzekł, wskazując palcem na większy głaz. Dziewczyna kiwnęła głową, uśmiechnęła się tajemniczo. Zwróciła się w stronę chłopaka. Dotknęła jego ramienia. Za równo ją, jak i jego przeszedł dreszcz, jednak oboje starali się to ukryć.
- Gonisz. - gruchnęła zabawnie, po czym truchtem ruszyła w stronę owego klifu. Będąc na nim, złożyła ręce, przygotowana do skoku. Jej ciało już miało się wybijać, jednak ręka bruneta wybiła je z rytmu, przez co dziewczyna niezgrabnie wleciała do wody, w efekcie czego jej biustonosz już po chwili pływał niekontrolowanie. Berenika nadal miała w oczach wodę morską, nie mając pojęcia, co się kroi. Chłopak, znacznie szybciej oceniając sytuacje, wleciał do wody, po chwili dumnie dzierżąc w ręku jej stój kąpielowy. Kiedy płynął z nim do brzegu, dziewczyna otworzyła oczy, w mig orientując się, co się dzieję. Mina jej zrzedła, oczy pociemniały.
- Janie! - rozdarła się, mącąc panującą ciszę. Brunet miał nadzieję, że ocknie się, kiedy on zdąży już wyjść z wody, grubo się pomylił. Dziewczyna sunęła z gracją w jego stronę, niczym ryba. On jednak zdążył wyjść. Wyciągnął do niej język, głupio się uśmiechając. Wyglądał iście kretyńsko.
- Oddaj to, kołku. - mruknęła. Złość, którą przeszyte były jej słowa, nie zrobiła wrażenia na Jasiu.
- Wyjdź z wody to ci to oddam. - uśmiechnął się cwanie, bawiąc się stanikiem.
- Nie. - rzekła oschle, krzyżując ręce na piersi.
- Ok. - kiwnął głową, nie interesując się niczym wokół.
Po niecałych dziesięciu minutach, białowłosa ugięła się Korzystając z nieuwagi chłopaka, który leżał obok biustonosza, ręką chroniąc oczy przed słońcem, po cichu wyszła z wody, nie chcąc zwracać na siebie uwagi. Podeszła do niego, chwytając górę stroju i w szaleńczym pędzie wracając do wody, tym razem nie dbając o odgłosy wydawane przy każdym ruchu, a było i nader dużo.
Janek poderwał się momentalnie, zdążył zauważyć kawałek zakrytej ręką piersi dziewczyny, potem zniknęła w wodzie, mierząc go na wskroś przeszywającym ciało spojrzeniem.
- Masz przekichane. - mruknęła złowrogo.
-----------------------------------------------------
Siemakno, mordencje moje kochane!
Jak wam mijają wakacje? Mam nadzieję, że dobrze. I informuję, że w dniach 15-22 sierpień jestem na obozie siatkarskim, toteż w w/w dniach po rozdziałach nie zobaczycie ani śladu. Cóż... O! Powiedzcie mi jeszcze, jakie książki cytacie w wakacje :) U mnie króluje "Wiedźmin". I jeszcze jedno pytanie: bardziej podoba wam się pierwszo- czy trzecioosobowa narracja?
KOMENTARZE KARMIĄ WENĘ!
1 KOMENTARZ = 3 ROZDZIAŁ